Gliwicka Szkoła Bezpiecznej Jazdy od kuchni + zapowiedź KONKURSU

Ci, którzy śledzą mój fanpage, wiedzą, że miałam ostatnio spotkanie z założycielami i instruktorami Gliwickiej Szkoły Bezpiecznej Jazdy. Już w poniedziałek ruszamy na AMGblog z konkursem, tymczasem dla podgrzania atmosfery opowiem wam kilka ciekawostek, którymi zechcieli podzielić się z nami Jacek Trochimowicz i Bartłomiej Gorajczyk z tej właśnie szkoły.

Systemy bezpieczeństwa stosowane w samochodach różnią się od siebie

Czy wiecie, że stosowane w ostatnich latach produkcyjnych samochodowe systemy bezpieczeństwa (różne ABS-y, ESP-e i inne tego typu myślące za kierowcę…) różnią się w zależności od tego, kiedy samochód został wyprodukowany? Jeśli masz samochód z roku, powiedzmy, 2004, to jego systemy będą z tych „nieinteligentnych”. Do czego to prowadzi? W tych samochodach będzie trzeba inaczej zareagować na sytuacje „podbramkowe”. Dlatego w takim przypadku, instruktorzy GSBJ wytłumaczą wam czy wciskać sprzęgło podczas nagłego hamowania, czy nie.

Przy tym punkcie chciała bym wtrącić swoje zdanie. Otóż uważam, że istnieje dziś ogromna potrzeba szkoleń kierowców na ich własnych, często nowych samochodach. I moim zdaniem za zorganizowanie takich szkoleń odpowiedzialni są sami producenci samochodów. Przejdźcie się do jakiegokolwiek dealera i wyraźcie chęć kupna samochodu. Myślicie, że ktoś w salonie wyjaśni wam zasady działania systemów bezpieczeństwa? (a przecież to systemy odpowiadające za wasze życie!). Ale też ciekawostką jest, że prawie nikt o to nie pyta. Warto jednak dopytywać, żeby wiedzieć co kupujecie. Macie prawo nie wiedzieć jak coś działa. Pytajcie więc: Jak to wykorzystać? Do czego mi się to przyda? Jak tego w zasadzie tego używać? Bo jak nie zapytacie, to nikt wam nie wyjaśni co kupujecie. Znam ludzi, którzy kiedyś nie zapytali i do dziś nie wiedzą, że mogą sobie przyciemnić wewnętrzne lusterko, kiedy razi ich światło samochodu jadącego za nimi. Albo takich, którzy dziwią się, że szyby im parują, podczas gdy w samochodzie mają nieustannie włączony obieg wewnętrzny. Chyba wolę nie wyobrażać sobie liczby kierowców, którzy nie rozumieją zasad działania tych wszystkich systemów. Myślę, że stanowią większość. Jeśli się mylę, poprawcie mnie. Jeśli nie, trzeba zacząć domagać się takich kursów od producentów! Niech nam wyjaśnią magię działania swoich cudownych wynalazków w praktyce! Na torze albo płycie.

Zbyt dumni do nauki

Instruktorzy GSBJ twierdzą, że nadal dużym problemem jest nasza mentalność. Już nawet nie jako kierowców, ale w ogóle jako Polaków. Jesteśmy czasem za bardzo uparci. Obrażamy się o byle krytykę, zamiast się z niej czegoś nauczyć. Unosimy się ego albo jesteśmy zbyt lekkomyślni w stosowaniu się do przepisów. Nie tylko tych dotyczących ruchu drogowego. Choć, osobiście, o ten stan rzeczy winiła bym już bardziej nasz rząd, który produkuje ustawy jak mały chińczyk żelazka. Serio. Ustawy zmieniają się z dnia na dzień. Zobaczcie sobie kiedyś na stronie Dziennika Ustaw, ile oni tego produkują… I weź tu, Kowalski, nadążaj za tymi zmianami…

Crashtesty tylko do 66 km/h

Na koniec jeszcze takie pytanie. W kontekście tego, że czasem fajnie się bujnąć 200 km/h po niemieckiej autostradzie. Dlaczego nikt nie robi oficjalnych crashtestów powyżej prędkości 66 km/h? Bo producenci nie pozwalają nam tego zobaczyć. Po prostu. Nie chcą pokazać, co dzieje się, jak wasz samochód przywala w ścianę z prędkością powyżej 140 km/h. Też byście nie chcieli na to patrzeć. Są takie hardcore’owe testy wykonywane przez jakiś szaleńców na jutubach. To jest masakra.

Będzie konkurs

Już w poniedziałek, 10.04.2017 ruszamy z konkursem zorganizowanym wspólnie z Gliwicką Szkołą Bezpiecznej Jazdy. Szczegóły wkrótce, więc śledźcie fanpage AMGblog – mamy dla Was dwie atrakcyjne nagrody 😉

Podziel się!