Skąd się wzięły progi (ro)zwalniające?

Próg (ro)zwalniającyZastanawialiście się kiedyś nad tym kto wymyślił „śpiących policjantów”? Na kim spoczywa odpowiedzialność za nasz dyskomfort? Zajrzyjcie, a dowiecie się, kto za tym stoi.

Jak łatwo wywnioskować z mojego ogólnego stosunku do restrykcji w przepisach ruchu drogowego, nie należę też do zwolenniczek progów zwalniających. Uważam to za zupełnie bezsensowny pomysł, czego podstawowym założeniem jest założenie, że kierowców powinno się dobrze kształcić, a nie ograniczać. Zamiast idiotycznego wylewania betonu na ulicę, można przecież nauczyć kierowców myślenia. Pomijam już całe prawo, które opiera się na starym i zupełnie nieprawdziwym założeniu teorii behawioralnej, gdzie za pewnik uznaje się fakt, że konsekwentnie karany obywatel w końcu zacznie dostosowywać się do przepisów. Może i zacznie. Ale pozwólcie mu działać, kiedy nikt nie patrzy mu na ręce. Taki wypuszczony z klatki element z dziką satysfakcją i rozkoszą wypływającą z tłumionej dotychczas frustracji, świadomie zacznie łamać prawo. Ihaaaaa!!!

Dlatego też progi (ro)zwalniające nie budzą we mnie uczucia akceptacji. Delikatnie ujmując. Czasem aż flaki się wywracają. I to w dobrze zamortyzowanych osobówkach. A jeśli zdarzyło się wam jeździć ciężarówką, to już wiecie o czym mówię – w tych pojazdach pokonanie jednego „śpiącego policjanta” to przeżycie na miarę trzęsienia ziemi w Japonii. Naprawdę, mocno współczuję wszystkim kierowcom tirów.

Niejednokrotnie przejeżdżając przez taki zestaw, zastanawiałam się – kto tak naprawdę stoi za tym pomysłem? Wyobrażałam sobie nawet jak jego droga z domu do pracy usłana jest właśnie takimi hopami… Niestety, dziś dotarłam do źródła i już wiem, że moja wizja nie ma szans się ziścić. Okazuje się, że osoba, spod ręki której powstał pierwszy taki projekt już nie żyje.

Arthur_ComptonA był to amerykański fizyk uhonorowany nagrodą Nobla, pan Arthur Holly Compton. Ponoć bardzo mądry i świadomy obywatel świata. Nie kwestionuję tego. Faktem jednak jest, że ten pan w 1953 roku, niespełna 10 lat przed swoją śmiercią, „zainspirowany” motocyklistami przejeżdżającymi obok budynku uniwersytetu, w którym pełnił funkcję rektora, wymyślił próg (ro)zwalniający. Metoda godna typowego belfra – dać niegrzecznym uczniom po łapie linijką i będzie spokój. Cóż, może i Compton znał się na promieniowaniu. Ale pedagog to z niego był marny. I nie to, żebym zrzucała całą odpowiedzialność na jednego gościa. Przecież każdy ma prawo się mylić. Szkoda jednak, że jakiś idiota podłapał pomysł i postanowił wcielić go w życie na skalę światową. W ten sposób Comptonowi postawiono już miliony pomników. Za bezsensowne dzieło.

Podziel się!
  • Muszę powiedzieć, że szczerze nienawidzę tych całych progów zwalniających. Czasem są one wstawione w takich miejscach, że ręce opadają. Nie mówiąc o tym, że auto się niszczy jak tak codziennie te progi pokonujemy… Paranoja ;/

  • To już wiadomo kogo można winić za to ustrojstwo;) Noblista wymyślił w czasach kiedy jeszcze samochody jeździły po drogach sporadycznie, a my dzisiaj musimy się z tym męczyć na każdym kroku.

  • Dajcie spokój z tymi progami. Szlak człowieka trafia jak nastawiają tego ustrojstwa co 50 metrów i to jeszcze na jakiejś osiedlowej drodze, a najlepsze jest to, że zawsze taki próg wstawią tam, gdzie się go kierowca nawet nie spodziewa.

  • Bardzo fajna lekcja historii;) Szkoda tylko, że sam wynalazek nie jest już tak fajny, a wręcz doprowadza mnie do szewskiej pasji kiedy tylko pojawia się na horyzoncie. Na pewno 99,9% kierowców nie pojmuje po co tyle tego jest na drogach.

  • Uuu, tu muszę uderzyć się w pierś i posypać głowę popiołem, bo spowalniacze wywołują u mnie wybuch buractwa – zwłaszcza, jeśli są ewidentnie usytuowane w bezsensownym miejscu, tylko dlatego, że ktoś chce mieć ciszę i spokój na „swojej” drodze koło domu. Od garba do garba but w podłogę… Ale poza tym przepuszczam pieszych na przejściach i auta z podporządkowanej w korku, więc chyba nie trzeba mnie spisywać na straty… 😉

    • AMG

      Myślę, że jak najbardziej wszystko z Tobą w porządku ;]

      • Hehe 😉
        Garby to klasyczny przykład zaślepienia wymyślonym bezpieczeństwem. I jawna dyskryminacja obniżonych fur :p

        • AMG

          Tak jak byśmy bez tych garbów mieli wszyscy poumierać…