7 sposobów na policjantów

Pamiętam te czasy, kiedy studiowałam w Krakowie… Weekend, Pokemon i powrót do domu. Kupowałam kawę w MacDonaldzie na wylotówce na Olkusz, a w domu ojciec dziwił się, że była jeszcze ciepła. Teraz już by w to nie uwierzył.

Wolność się kończy. Za chwilę za przekroczenie prędkości o 50 km/h będziemy traktowani jak przestępcy i będzie nam zabierane prawko. Przesiąknięte alkoholem mózgi naszych posłów i ministrów nie pozwalają im na zrozumienie, że zamiast karać należy kształcić. Wolą utrudniać życie i zabierać kasę. Więc nie tupię już nóżkami i nie macham rączkami „Hej, to nie tak, robicie to od dupy strony!”. Z idiotami nie wygrasz. Idiotów możesz pokonać sprytem. Dlatego też powstał ten wpis. Bo trzeba się bronić przed głupotą systemu. O tym, co sądzę na temat prędkości i bezpiecznej jazdy pisałam już nie raz, więc panom z mydelniczek, którzy zakręty biorą z dwudziestką na blacie i z nich wypadają, dziękuję. I głupie komentarze będę kasować.

Metody na policjantów:

1. Nogi za pas, koła najlepiej w las.

Sprawa jest prosta. Jak możesz – spierdalasz. Sprawdza się tylko w znanym dobrze miejscu. Sposób nie działa jak nie ogarniasz terenu. Raz wpadłam na taki genialny pomysł – skończył się kajdankami na rękach i twarzą wciśniętą w maskę. Czułam za sobą złowrogi oddech pana władzy… To było mocne przeżycie. Za to w Norwegii znajomy, który ze mną jechał, znał świetnie okoliczne dróżki i dzięki niemu pięknie wysłałam ichniejsze Politi na księżyc. Wtedy opłacało się uciekać bo wizja zapłacenia pary tysi za chwilę zabawy na rondzie wcale mnie nie grzała.

2. Magia banknotów.

Trzeba mieć w schowku kilka zapasowych dwustronnych banknotów o nominale 100 zł z Pinokiem w tle. Stówka jak wygląda, każdy policjant dobrze wie, więc biorąc w łapę nie będzie się jej długo przyglądał.

3. CB, antyradar lub Yanosik.

Większość zna temat, więc nie ma co dywagować. Antyradaru używałam jak jeździłam Pokemonem, bo to zajebiście szybkie auto było. W erze smartfonów, sprytniejszym wydaje się korzystanie z cyfrowych wynalazków, a Yanosika używa coraz więcej ludzi. Nie zdarzyło mi się, żeby coś było, o czym by mnie nie powiadomił. Minus – zżera baterię bo ciągnie po necie.

4. Jestem idiotą. Mamy coś wspólnego.

Tekst „Och, doprawdy, panie władzo? Naprawdę przekroczyłam prędkość?” wyciekający spod mrugających rzęs powinien zrobić robotę. Tylko trzeba się w pełni zaangażować.

5. Udawanie mądrego i świadomego.

„Tak, panie władzo, wiem, że przekroczyłem prędkość, jednak widzi pan – jeżdżę od X lat, mam duże doświadczenie i nie uważam, żebym sprawiał zagrożenie na drodze.” Eeee, dupa. Ten argument nawet mnie nie przekonuje. Do niego koniecznie trzeba dorzucić jeszcze urok osobisty. Albo Pinokia. Albo jakąś inną marchewkę.

6. Obrotowe tablice rejestracyjne.

Patent świetnie działa na wszystkie fotognojki. Jednak to już inwestycja.

7. Biblia

Kiedy już wszystko zawodzi, możesz spróbować takiej metody:

Oczywiście, nigdy nie przewidzisz wszystkiego, jak masz pecha to w środku nocy Cię dopadną cywilnym na krajowej w zabudowanym. Ale stosowanie tych sposobów przynajmniej w jakimś tam stopniu zmniejsza ryzyko i pozwala zaoszczędzić kasę.

Masz jakiś sprawdzony patent na gliniarzy? Podziel się! Pomożesz innym.

A tu Pokemon. Fajny, nie? 😀

Pokemon

Podziel się!
  • Pokemon jedyny w swoim rodzaju:D A policjant też człowiek i można się z nim jakoś dogadać, chociaż czasami trafia się na tzw. służbistę i wtedy nie ma zmiłuj.

  • Axafi Baal

    To tak z zasad zapierdalania po mojemu:

    1. bezpieczeństwo
    droga publiczna może zaskoczyć częściej niż za zakrętem, nie jeżdżę szybciej niż hamuje w polu widzenia – dzięki temu jeszcze żyję i jacyś inni też

    2.dobra forma
    moja, pogody, auta, drogi i środowiska – dzięki temu znam granicę

    3. nie dać się złapać
    to dodatkowa atrakcja w grze dynamicznej jazdy, oni używają sprzętu ja też mogę; CB janosiki, antyradary, kondensatory strumienia i miotacz impulsów ENVGD no i oni to nie duchy zwykle ich widać – dzięki temu czuję się fair play i mam jeszcze prawko.

    4. jedność z maszyną
    kierując czuje, że moje ciało kończy się na styku opony z asfaltem a lubię dotykać granic to daje mi rajc, ten dreszcz po który to robię

    5. intuicja
    czasem wroga nie widać wtedy coś szepce, ze się zbliża – to dodaje mistyki

    6. koncentracja i ćwiczenie
    lepiej w poślizg wejść niż wpaść bo wtedy to ja go kontroluje a nie na opak

    7. służby i fotopiedoły to pachołki systemu kontroli – zwyczajnie tego nie lubię

    8.a ten w śmiesznej czapce to też człowiek za służbą swą, jak odrzucę uprzedzenia to ich lubię szczerzę i zwykle mandaty rozliczam we wspólnym śmiechu…

    Znaj granicę i baw się a życie jest tylko jedno!

  • Pozwolę sobie zauważyć, że konsekwencje stosowania np punktu drugiego potrafią być mocno upierdliwe. Np powtarzające się codziennie rutynowe kontrole trwające po 45 min…

    • AMG

      Dejv, doświadczyłeś takiego czegoś czy tylko tak na wszelki wypadek straszysz?

  • Pokemon był jedyny w swoim rodzaju. Potrafił nawet prześcignać cudowny środek transportu panów ochroniarzy z silnikiem 1,2:)